20 000 Miles

Family traveling around the world
Toggle navigation
  • HOME
  • MAP
  • ABOUT US
  • FAQ
  • CONTACT US
  • English
    • Polski
    • English

20 000 Miles

  • HOME
  • MAP
  • ABOUT US
  • FAQ
  • CONTACT US
  • English
    • Polski
    • English

Category: Canada

Around the globe·Canada·NORTH AMERICA·United States

On two sides of the border. Seattle vs Vancouver

4 August 2018 | By Maja
I guess we are not the best bloggers of the world. We constantly fail at keeping the world updated on our progress. The more I am on the road the less I feel like I should be making the world a better place through my writing. There are also so many travel tips online that […]
Continue Reading…

Instagram

Nic tu się nie dzieje odcinek 2137. Piękny koniec Nic tu się nie dzieje odcinek 2137. Piękny koniec i początek roku. Skrzący śnieg, zapach drewna w kominku, długie spacery, bieganie na golasa do balii, sauny lub jeziora. Trochę Mazury, trochę Beskid, trochę sami, trochę w stadzie. Bardzo odpoczęłam.
Drogi pamiętniczku, 2025 rok był dla mnie bardzo, Drogi pamiętniczku,
2025 rok był dla mnie bardzo, bardzo. Na bogato. 🌟Pierwszy raz od dziesięciu lat spędziłam całą zimę w kraju i zaczęłam bardzo doceniać zmienność pór roku, słotę, chłód i mrok, kiedy bez wyrzutów sumienia mogę zagrzebać się w domowej ściółce. 


Dobro, które chcę zapamiętać: 
💚 wszystkie przyrodnicze i podróżnicze zachwyty. Nurkowania. Góry, morze i ocean. Jeziora. Ciche poranki z kawą i nocne kąpiele. Odwiedziłam w 2025 ponownie Maderę, Maltę, Gruzję, Lanzarote i Japonię. Byłam nad polskim morzem, w Bieszczadach i na Mazurach.

🩷 Randkowanie. W ferworze zadań i spraw łatwo się minąć i zgubić, więc pielęgnuję czas tylko dla naszej 2. 

💛 Energia z ruchu. Ostatnio dużo stoję lub siedzę, chcę zapamiętać ile dobrego ma moje ciało z regularnego ruchu.


Rzeczy, które były trudne i ważne:
🤍 Majowe oświadczenie z grupą w ramach roku rozwojowego. Co się dzieje na grupie zostaje w grupie, ale mój stos pogrzebowy to było naprawdę transformujące doznanie.
 

🖤 Proces odchodzenia z korporacyjnego życia. To pierwszy cały rok z dala od dużych organizacji. Wiem, że dzieci, które przychodzą ze szkół systemowych do szkół demo przechodzą proces odszkolnienia. I podobnie, ja potrzebowałam procesu odkorpowienia, tylko nie zdawałam sobie sprawy, że tak długo to będzie trwało. I trwa nadal, bo to wciąż jest proces i czasem trudno mi rozpoznać, które rzeczy wyuczone w biznesie mnie wspierają, a które mi szkodzą.


Mam wielką wdzięczność:
💜 Jestem wdzięczna sobie, że zdecydowałam się wrócić po 20 latach na studia i przyspieszyć dzięki temu proces zdrowienia. Jestem wdzięczna , że mimo lęków i wątpliwości zdecydowałam się uczestniczyć w 2 szkołach równolegle. Bywam bardzo zmęczona, ale to ten dobry rodzaj zmęczenia i satysfakcja.

💙 Jestem kosmicznie wdzięczna W, że wziął na siebie ciężar finansowania naszego stada i tym samym dał mi przestrzeń na zrobienie życiowej wolty i skupienie się na nauce. Bez Niego byłoby mi dużo, dużo trudniej.

🩵 Osobom, które spotykam na swojej drodze. Tym, które dmuchają mi w skrzydła i tym, z którymi mi trudniej, bo mogę się czegoś nauczyć.
Listopady były zazwyczaj dla mnie trudne. Teraz oz Listopady były zazwyczaj dla mnie trudne. Teraz oznaczają czas dbania o siebie i celebrację urodzin M. Listopad zeszłego roku witałam i żegnałam z przytupem w tropikalnych rozjazdach z nurkowaniem. Tegoroczny listopad powitałam i pożegnałam w domu. Inne okoliczności, ale podobny poziom ekscytacji. Nie będę znowu pisać, jak szybko minął mi ten miesiąc. Jeśli czas będzie gnać w takim tempie, jak dotychczas, to zaraz znowu lato, a potem to już chyba tylko lot w kosmos. Ale jak mawia mój syn, w  rodzinie eklektycznych maksymalistów nie da się inaczej.

Brakuje mi słońca. W krótkich momentach, kiedy się pokazuje popadam w euforię, rzucam wszystko i idę na spacer, albo chociaż gapię się na zajęciach w okno.

Ważne też wydaje mi się odnotowanie w listopadzie 3dniowej zimy. Świat w bieli wydawał się cichszy, czystszy, a chodzenie po dziewiczym śniegu daje ten sam rodzaj radości, który wygania dzieciary na sanki i do budowania bałwanków. Mam nadzieję, że jeszcze uda mi się tego doświadczyć w tym roku.

Listopad był bardzo mocno o pracy, w każdym możliwym obszarze. Zawodowej, kreatywnej, coachingowej, szkolnej, własnej, arte i terapeutycznej. Ten płodoZmian momentami wydaje się być przytłaczający, ale tak naprawdę daje mi  nowy rodzaj energii. Rezonans, rehabilitacja, dbanie o ciałko jak o dom, a nie jak o maszynę, dbanie o wewnętrzne dziecko. Dbanie o własne granice, chociaż trudne, daje dużą ulgę i… lekkość. 

Od osób, z którymi pracuję słyszę, że czują się widziane, a moja obecność bardzo ich wspiera. Mnie wspierają takie słowa i powodują, że mi się chce. Bliżej mi do siebie i do innych.
Wydaje mi się, że październik rozpoczął się w zesz Wydaje mi się, że październik rozpoczął się w zeszłym tygodniu i nie wiem nawet, kiedy minął. 

Wróciłam na studia (dzienne!) po 20 latach przerwy. Stara ja wyrzucałaby sobie dlaczego dopiero teraz, obecna ja po prostu jara się każdą pracownią i prawie każdym zadaniem. Mój starszy syn, którego miałam na ręku podchodząc do obrony dyplomu damwno temu, teraz sam  jest studentem i uwielbiam momenty, kiedy my dwoje studencka brać, możemy spotkać się w kuchni i poopowiadać sobie jak jest. 
Wracam też do muzyki, której słuchałam dużo te 20 lat temu i ciekawa jest ta podróż w czasie.

Miewam zakwasy w dłoniach, bo ostatnie lata zawodowo głównie siedziałam przy komputerze, a z kolorów to głownie kolorowałam tabelki w excelu. Trudno jest mi odkleić się od myślenia komercyjnego, gdzie każda rzecz była zorientowana na sprzedaż produktu lub usługi. Teraz próbuję przeorientować się na własne wnętrze i poszukać, kto tam w ogóle dziś mieszka. Staram się nie chłostać, kiedy mi nie wychodzi,raczej robić po nowemu, tyle ile mogę. Uczę się być dobrą mamą dla samej siebie. 

Jestem jednocześnie podekscytowana, ale też momentami bardzo zmęczona. Zepsułam sobie plecy i ciągle odkładam rehabilitację. Zapominam, że nie mam 20 lat i że potrzebuję robić rzeczy wolniej. Zapominam momentami, że to nie sprint tylko maraton na najbliższe kilka lat, więc uczę się wybierać najważniejsze dla mnie rzeczy i odpuszczać  inne.

Dlatego dziś, zamiast przebieranej imprezy w środku lasu wybieram kocyk tuż obok chorego, ładujemy akumulatory.
Dobrze było być tu znowu. W Playa Blance, na Flami Dobrze było być tu znowu. W Playa Blance, na Flamingo Beach nie ma wprawdzie żadnych flamingów (może  dmuchane), za to pod wodą zawsze gwarantowane zatrzęsienie stworzeń. Mątwy, ośmiornice, koniki morskie, ślimaki nagoskrzelne, langusty, krewetki, tuńczyki, barakudy i lokalny rekin nazywany  raszplą zwyczajną lub aniołem morskim (nie pytaj dlaczego) i wiele innych, których polskich nazw nie pamiętam. Nie potrzebuję rekordów głębokości ani nurkowania technicznego. Najfajniejsze rzeczy do obserwowania są relatywnie płytko, a moment zwieszenia w toni i obserwowania otaczających ławic ma niewiele sobie równych. 💙
W ostatnich dniach września wysypało się nagle i d W ostatnich dniach września wysypało się nagle i dużo, więc cieszę się, że odwołano mi dziś popołudniowe zajęcia. Mogę zatrzymać się i spokojnie wylądować w październiku.

Wrzesień był niewiadomą i oczekiwaniem. Jak się okazało był też napięciem i próbą kontroli (ha ha) i planowania (haha do kwadratu). Ale był też o tym, że 22 lata razem i że stado znowu w komplecie. 🩷Był o górach, deszczu, mgle i chodzeniu boso po zimnej trawie. 💚 Był też o oceanie, ciszy, wolnym oddychaniu i podwodnych spotkaniach ze zwierzętami. 💙 Był w końcu o przypadkowych spotkaniach na ulicy dawno nie widzianych osób.

Zlądowałam na dłużej w mieście, wczoraj zaczęłam jedną szkołę, jutro zaczynam drugą. Mam znowu legitymację studencką, już mnie irytuje usos, a pewnie połowa osób z pierwszej grupy jest w wieku mojego syna i mówi do mnie essa. Jestem podekscytowana jak żbik, ale też zmęczona i niewyspana. Po kieszeniach mam poupychane muszle i kasztany. Cieszę się na tę jesień.
Zostawiam tu sobie pamiątkę z ostatniego tygodnia, Zostawiam tu sobie pamiątkę z ostatniego tygodnia, mój urodzinowy prezent, kiedy Syn zabrał mnie w Bieszczady. Spanko jak za licealnych czasów, zupa z papierka i pogoda tak zmienna, że przebierando na szlaku kilkanaście razy dziennie, od krótkiego rękawa bo grube czapki i peleryny od deszczu. Bywało, że większość dnia nie spotkaliśmy żywego ducha, za to ślady zwierząt (lekcje od @mikrowyprawy nie poszły nomen omen w las). 

Cudnie było. 💚
Żyćko porwało mnie ze swoim nurtem szybko i niepla Żyćko porwało mnie ze swoim nurtem szybko i nieplanowanie, i dopiero dziś, popatrując z pociągu na poranne mgły mam chwilę na to, żeby się zatrzymać i podsumować rok rozwojowy w szkole psychoterapii Gestalt. Oh my, co to był za rok. 💛 Dziękuje Adam, że podsunąłeś mi ten pomysł. Dziękuję sobie, że mimo lęku i wątpliwości zdecydowałam się wejść na tę drogę. Dziękuję współuczestnikom tej przygody, i tym, którzy nas przez nią prowadzili. Szczególne chapeau bas dla Sebastiana, wspominaliśmy Cie ostatniego weekendu wielokrotnie. 💛 

W domu słyszę, że się zmieniłam. Ja czuję, że opuszczam gardę, luzuję zbroję i wpuszczam światło oraz świeże powietrze do piwnicy. Dawno nie czułam się tak bardzo na miejscu. Z wdzięcznością zamykam ten rok i mimo, że nie wiem jeszcze, jak będą wyglądały najbliższe miesiące, to mam Klarowność tego, jak chcę, żeby było. 

Przy okazji odkopałam karty coachingowe, które kiedyś zrobiłam, nazwałam je wtedy „w podróży do siebie”. Podróż wciąż trwa i wiem już, że będzie trwała resztę życia. Trudno mi było wybrać jeden obraz podsumowujący ten rok, więc będą dwa - jeden jest o tym, że rozwój to nie linia prosta tylko spirala, a drugi, że moja droga prowadzi przez wodę, a gdzieś tam na końcu czeka moje drzewo. Grupo, Ty wiesz o co chodzi. 💛
Sierpień przeleciał nie wiem kiedy. Z jaśniejszych Sierpień przeleciał nie wiem kiedy. Z jaśniejszych punktów ubiegłego miesiąca było spotkanie z Bałtykiem, Mazury, muzyka, dobre rozmowy i książki, dużo książek. Najbardziej “W świecie głodnych duchów” Gabora Mate, “Miłość, seks i serce” Alexandra Lowena i “Odwaga bycia nielubianym” Ichiro Kishimi.

Miałam tego lata wyjątkowo dużo wolności, czas na niespieszne śniadania, gotowanie obiadów i wypiek ciast, celebrowanie życia w tempie pozbawionym podkręcanych celów, miar i wyników. I tak jak mój syn po wypisaniu ze zwykłej szkoły przechodził proces odszkolnienia, tak ja chyba przechodziłam proces odpinania się od kultury zapierdolu.

Muszę przyznać, że to wcale nie jest proste.

Praktykuję ćwiczenia autoarteterapeutyczne i wuef. Planuję jesień, która zapowiada się gęsta i pracowita, ale w innej formie niż do tej pory. Szkoła jedna, szkoła druga, coaching i wolontariat. Back to school dotknie mnie dopiero w październiku, ale muszę przyznać, że wprost nie mogę się doczekać. 🧡
Nic tu się nie dzieje, czyli jest dokładnie tak, j Nic tu się nie dzieje, czyli jest dokładnie tak, jak potrzeba. Woda cieplejsza niż powietrze, sauna i kąpanie na golasa w jeziorze rano, popołudniu i wieczorem. Gorąca czekolada, zapach mokrego lasu, żywy ogień, długie rozmowy, za dużo jedzenia, po którym ciężko potem spać, ale dzięki temu można zapewnić sobie „me time” w jeziorze. Dobrze mi. 💚🩵
Przyszło mi do głowy, żeby tak na spontanie pojech Przyszło mi do głowy, żeby tak na spontanie pojechać nad morze. W długi weekend, haha. Z miejsc noclegowych zostały te za tysiaka czy za cztery tysiaki za noc. Na kempingach meksyk taki, że nawet nie chciało nam się wchodzić na recepcję i pytać o miejsca.

W końcu wybraliśmy miejsce pośrodku niczego i wszystko byłoby pięknie, tylko wylosowaliśmy sasiadow, ktorzy pół nocy opowiadali o braniu kredytów, i było ciężko, oj ciężko, i k#$wa, i japie#$*le, wiec dopiero spanko w zatyczkach uratowało sytuację.

Pojechaliśmy odwiedzić wioskę, do której jeździliśmy regularnie, gdy bąbelki były małe. Jedna ulica, dwa sklepy, bar Irenka z pierogami i tawerna Knot.
Zastaliśmy sznur samochodów, zakleszczony na wjeździe na plażowy parking. Na plaży budka ze smażonymi szprotami, wszędzie unosi się zapach ryby i frytury. Linia brzegowa szczelnie zastawiona parawanami, ojcowie z metalowymi szpadlami bohatersko budują zamki i fosy, bąbelki wrzeszczą, a mi trudno uwierzyć że tak pięknie i ciche miejsce w ciągu 10+ lat zmieniło się tak bardzo.

W każdym nadmorskim miasteczku pizza, zapiekanka xxl, kebab, odblaskowe sztuczne włosy do plecenia warkoczyków, duże białe namioty z tanią książką, odzieżą sportową lub automatami do gry. Paragony grozy nad morzem niczym nie różnią się od tych w Warszawie, ale pozostając w trendach można zamówić gofra w stylu dubajskim lub baskijski sernik z matchą. Ludzie przelewają się główną ulicą w tą i z powrotem, w biały dzień na deptaku dwóch typów zaczyna się szarpać, obu mocno szarpią na boki niewidzialne wichry, automaty do gry dzwonią, ktoś gra na akordeonie albo śpiewa piosenki Dżemu, a co jakiś czas ktoś uznaje, że słucha tak wybornych tłustych bitów, że powinniśmy słuchać razem z nim na pełną moc przenośnego głośniczka.

Szczęśliwie w Bałtyku nie ma sinic, a po wejściu do wody nie pęka szkliwo na zębach. Kiedy udasz się spacerem pół godziny od wejścia na plażę, nie ma już żywego ducha i można dowoli panierować się w piasku, biegać na golasa, podziwiać jak się ładnie układają fale na piasku, na morzu i na niebie. Zapominam wtedy o całym świecie i cieszę się, że tu przyjechałam.
🪸🐠🐙🦀 Throw back to spectacular dive sites in Keram 🪸🐠🐙🦀 Throw back to spectacular dive sites in Kerama Islands, Okinawa. Beautiful corals, lots of marine life and many beautiful memories. どうもありがとうございます @alohadivers_okinawa
W okresie Edo droga Nakasendo łączyła przez Alpy J W okresie Edo droga Nakasendo łączyła przez Alpy Japońskie Kioto i Edo (obecne Tokio). Szlak miał ponad 500km, a na trasie można było zatrzymać się w stacjach oferujących nocleg i wyżywienie. Większość szlaku już nie istnieje, ale nadal jest kilka odcinków w oryginalnej formie, z zachowaną oryginalną architekturą. Mało ludzi, dużo przyrody. I wszystkie detale z animacji studia Ghibli. 😍 Po trzech dniach chodzenia szlakiem w dzikim upale, godnym było skorzystać z tego, co Japończycy robią najlepiej - z onsenu. Wybraliśmy jeden z najstarszych, który ponoć był inspiracją w filmie Spirited Away. Było bosko!
Instagram post 17939641557021934 Instagram post 17939641557021934
Jedynym miejscem, do którego wróciliśmy w Japonii Jedynym miejscem, do którego wróciliśmy w Japonii z premedytacją było Koyasan. Metro, dwa pociągi, kolejka i autobus dalej od szaleństwa Osaki przenieśliśmy się do świata buddyzmu Shingon. Znowu mieszkaliśmy w klasztorze, znowu jedliśmy dziwne i trudne do odgadnięcia rzeczy, uczestniczyliśmy w porannych modlitwach i przepisywaliśmy sutrę serca, co okazało się być wspaniałym ćwiczeniem medytacyjnym. Zanurzeni w zapachu starego drewna, kadzideł, wielkich cedrów, znowu o zmierzchu gubiliśmy się w Okunoin, cmentarzu z 835 roku, podobno największym w Japonii, napewno najbardziej magicznym jaki kiedykolwiek widziałam.
Follow on Instagram

COUNTRIES

  • AFRICA
    • Egypt
    • Mauritius
  • Around the globe
  • ASIA
    • Cambodia
    • Indonesia
      • Bali
      • Java
      • Sulawesi
        • Bunaken
    • Japan
    • Malaysia
      • Borneo
    • Philippines
    • Singapore
    • Thailand
    • Vietnam
  • MISC
  • NORTH AMERICA
    • Canada
    • Mexico
    • United States
      • Hawai'i
  • OCEANIA
    • French Polynesia
January 2026
M T W T F S S
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031  
« Jan    

Archives

Designed by Magee Theme. All Rights Reserved.